sobota, 2 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 2017


Nasz tegoroczny Kalendarz Adwentowy jest całkiem inny niż w ubiegłych latach. Postanowiłam przygotować zadania od początku do końca uwzględniając dni pracujące, tak abym mogła odpocząć jednocześnie coś fajnego z dziećmi  móc zrobić.

W kalendarzu znalazło się bardzo dużo zadań plastycznych, słodkości, drobne prezenciki plus drukowana wycinanaka na 24 dni PAPIEROWA AGRAFKA.



Cyferki znalazłam na jednym z blogów, koperty kupiłam w B&M.


Tak prezentuje się nasz kącik z kalendarzem adwentowym :)




Maya była troszkę zakłopotana, zawsze inaczej wyglądał nasz kalendarz, myślę jednak, że nowa forma jest super.

Formę na kalendarz wzięłąm od MOJE TWORCZE MIEJSCE.
Dostosowałam go do naszych potrzeb.


Oluś troszkę przeziębiony, ale jakże szczęśliwy.
W tym roku w pełni świadomie bierze udział w przygotowaniach do świąt. Można powiedzieć PIERWSZE Święta Olivera, które najprawdopodobniej zapamięta :-)



Zadania są proste, dające dużo radości, angażujące całą rodzinę!


Moja kochana Majeczka i jej lista życzeń do Świętego!!!!
Prawda, że jest najsłodszą osóbką na świecie!
(na żółto jest napisane MAGIA)


Wysłaliśmy nasze listy ;-)




Adwent zaczyna się od jutra, więc dla wszystkich spóźnialskich post ostatniego ratunku ;-)
Wystarczą słodkości i wycinanka ;-)


Przygotowania świąteczne pełną parą u nas ruszyły :-)
Kupiłam sobie w ikei materiał i uszyłam przydasie do kuchni.
Powstały:
 poduszki


zasłona


ozdobniki 




Kocham szary nic na to nie poradzę!!!




Wspaniałego, radosnego ADWENTU Kochani :-)

czwartek, 5 października 2017

Blogowe zaleglości + moja pasja fotografia

Znów mi się nazbierały zaległości! 

Obiecałam sobie choć jeden post w miesiącu, ale tak mi nie po drodze! Działo się u nas tak wiele, dzieje i ciągle będzie działo. Czas tak zasuwa, że często wybieram zabawę z dzieciakami niż komputer.

Na narzekanie mi się zebrało coś dzisiaj... czy Wam też tak czas goni?
Kończąc zmianę, tak cieszę się, że tyle wolnego przede mną, a tu znów od nowa muszę do pracy iść.

Dobrze, że wieczory coraz dłuższe, może więc nadgonię moja dokumentacje z wakacji...

Z ważnych spraw - nasz Oluś poszedł do przedszkola, stresowaliśmy się tak bardzo, ale dał radę!
My też!!!


Często gęsto czas mi połyka moja pasja -fotografia.
Odważyłam się i robię coraz śmielej zdjęcia.
Obecnie spoglądając  wstecz widzę jak ogromne postępy zrobiłam.
Opanowanie podstawowe photoshopa  zajęło mi parę dobrych miesięcy. Podziwiam ludzi, którzy mają wielkie wyczucie w ps i wyobraźnię.
Tak łatwo jest spartaczyć dobre zdjęcie!

Chciałabym podziękować mojej cudownej mentorce!
Asiu jesteś światłem w ciemnej mgle, bez Ciebie już dawno bym się poddała.
DZIĘKUJĘ!!!















Konstruktywna krytyka mile widziana :)

Czasami mam ochotę rzucić w kąt mój kochany aparat, mam nadzieję, że kiedyś uzbieram na wymarzone kursy, nowy sprzęt i pojadę w świat zdobywać wiedzę tajemną.


Działam jak najbardziej na instagramie, tam najłatwiej i najszybciej się kontaktować ze światem.

Pozdrawiam gorąco, mam nadzieję że jesteście jeszcze z nami mimo mojej nieregularności ;-)

sobota, 8 lipca 2017

Czerwiec 2017 w pigulce.


Na początku czerwca lizaliśmy rany po ospie. 
Długi czas spędzony w domku, zaowocował zmianami w zachowaniu Olivera.
Mam nadzieję, że wróci nasz uśmiechnięty i otwarty chłopczyk szybko :)
Tymczasem biedny wtula się we mnie lub tatę i wstydzi się niemiłosiernie.


Nasze chorowanie było bardzo kreatywne, jeździliśmy pociągiem intercity z kuchni do salonu, piekliśmy, malowaliśmy i dużo dużo więcej...
spędziliśmy tak prawie cztery tygodnie z krótkimi przerwami.
Na marginesie dzieci strasznie polubiły malować na folii aluminiowej.


Pierwsze pociągnięcia kredą na tablicy :)
Kupiłam bezpyłową kredę, czy się sprawdza - już niebawem.


Ciężko uwierzyć, że było tak ciepło u nas... a było... 35 stopni...!!!
Wykorzystaliśmy gorące dni na max, jeździliśmy na brodziki.


Piekliśmy ciasteczka i ciasto do szkoły na stoisko polskie.
Jak widać Olko w swoim żywiole :-D



Podrzucam Wam pomysł na karmnik dla ptaszków. 
Domek kupiony w funciku, pojemniki na wodę i ziarno to plastikowe nakrętki.


Prace domowe sprawiają Mai ogromną frajdę.


Dzień Taty świętowaliśmy wcześniej, bo tatko pracował.
Zrobiliśmy dla niego niespodziankę w postaci koszulek.



Moim spodniom - staruszkom dałam drugie życie ;-)


Pojechaliśmy na farmę, dzieciaki miały ogromną frajdę.
Truskawki cóż... nie przypominają tych naszych, słodkich, wygrzanych w słońcu.


Najcudowniejszy na świecie był konik, dał się nam pogłaskać i nakarmić :)


Oluś wskoczył na ręce i wówczas odważył się pogłaskać konika.


Olivka drugi lód w życiu, uwierzycie!
Taki mój Ci on niejadek, nic próbować nowego nie chce.
Loda kupił sobie sam tak jak jego starszy kolega i zjadł całego.
Niestety wyczynu już nie powtórzył.


Upolowałam też co-nieco w charity sklepie.
Cały zestaw filiżanek z deserowymi talerzykami i cudną krówkę, wpasowały się idealnie w moją kuchnię.
Tato tylko marudzi, że kolejne szklanki w domu... czy on to kiedyś pojmie, że to filiżanki!
:-D


Jeśli chcecie wiedzieć co się dzieje u nas na bieżąco zapraszam na INSTAGRAM.

Pozdrawiamy serdecznie :-*

piątek, 23 czerwca 2017

Zwiedzamy Scarborough

Scarborough cudowne miejsce na mapie Anglii, pod warunkiem, że nastawicie się na zwiedzanie.
Centrum typowe dla ang. nadmorskich miasteczek, pełno tu familijnych kasyn. brak miejsca do parkowania, tłum ludzi przytłaczający.

Miejsca parkingowego szukaliśmy około 15-20 min, z nadzieją że coś znajdziemy lub też naiwnością wjechaliśmy w centrum w godzinach popołudniowych.
Zatrzymaliśmy się w końcu w północnej części wybrzeża, do centrum piechotą około 2- 3 kilometra, w zależności jak daleko zostawimy samochód.
Pokonać drogę do centrum można w krótszy sposób wspinając się na wzgórze zamkowe.
Wchodząc napotykaliśmy co rusz ławki, na których można było odpocząć, przekąsić coś, lub napić się kawy.


Na wzgórzu znajduje się Scarborough Castle.


Zamek przetrwał cztery oblężenia, bombardowania podczas II Wojny Światowej, jest jednym ze starszych budowli, pamięta on najazdy Wikingów.



Obecnie zamek zarządzany jest przez fundację English Heritage. Na terenie warowni istnieje centrum dla turystów m.in. z wystawą lokalnych artefaktów oraz platformami widokowymi.


English Heritage jest organizacją pozarządową, która opiekuje się zabytkami należącymi do "zbioru dziedzictwa narodowego".
Oferuje członkostwo roczne, które można wykupić jednorazowo lub miesięcznie w zamian mamy dostęp do około 100 zabytków. Minusem jest to, iż jeśli jest organizowane jakieś wydarzenie to wstęp na teren zamku jest darmowy za resztę trzeba płacić.
Jeśli lubicie zwiedzać ruiny i stare zamki bardzo opłacające jest takie członkostwo.

Oliver nasz bohater wziął nas na barana :-)


Widoki są przepiękne!








Wycieczka ogólnie udana, dzieci szczęśliwe i zmęczone wróciły, a to jest naszym priorytetem.

Prędko jednak nie odwiedzimy miasteczka, zawiodłam się odrobinę.
Plaża brudna, toalety nie znaleźliśmy w pobliżu centrum, kawiarenki/restauracje zatłoczone, brak miejsca do parkowania.

Pozdrawiam Serdecznie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety